poniedziałek, 8 listopada 2010
Gdańsk biega
W niedzielę w ramach mocnego treningu biegałem w Gdańsku w imprezie pod hasłem "Gdańsk Biega". Była to masowa impreza biegowa, jednakże bez zwycięzców, gdyż zgodnie z jej założeniami, każdy kto przebiegł przez linię mety został zwycięzcom. W biegu wystartowało około 900 osób, którzy do wyboru mieli dwa dystanse, 6 i 3km. Trasa wiodła plażą oraz alejkami spacerowymi w parku.
Plan był prosty,pobiec mocno, ale bez ścigania. Musiałem się przewentylować i przypomnieć organizmowi, jak się pracuje na wyższych obrotach.
Praktycznie przez cały czas biegłem razem z Łukaszem
luźno, ale mocno, było fajnie
tętnowo było ciekawie, w pewnym momencie było nawet 200 ud/min :)
na zawodach biegli min. Maciek "Gleba" Florek
od prawej: Iwona Guzowska, Paweł Januszewski
Radek Dudycz
Krzysiek Łoniewski z Radiowej Trójki
Tomek Czubak
Ciekawa inicjatywa, ciekawy projekt i powiem szczerze, że w wielu miastach w Polsce powinno się organizować takie przedsięwzięcia. Na zakończenie odbyło się losowanie nagród rzeczowych spośród wszystkich uczestników, tym razem nic nie udało si wylosować, ale imprezę wspominam bardzo sympatycznie :)
sobota, 6 listopada 2010
Ruszam z tematem...
6 listopada 2010 to historyczna i przełomowa data w dziejach polskiego triathlonu... :) kupiłem karnet na pływalnię... ale to za chwilę...
Na początek w końcu się wyspałem. wstałem po 9 i tego było mi trzeba. Po 12 poszedłem a raczej pojechałem na trening. postanowiłem pokulać się po lesie z mapą "Biała rzeka", - oficjalna mapa treningowa JWOC 2011 (www.jwoc2011.pl) i zaliczyć kilka premii górskich, więc tak tez zrobiłem. Zaparkowałem białe Subaru WRC LPG i ruszyłem w las.
Było super, sporo pod górę, ale najważniejsze, że w końcu pobiegałem na dokładnej mapie do BnO a nie na kilkunastoletniej, starej, jak np. Nanice.
Tak, jak myślałem, wyszło że brak mi siły i na podbiegach sporo brakuje, ale przynajmniej będzie nad czym pracować. Całość treningu, niecałe 13km wyszła spokojnie bo po 5'16/km na HRavg 162 i powiem, że nawet było OK.
To była część biegowa. Wieczorkiem podjechałem na pływalnię i kupiłem od razu karnecik na 10 wejść. Przebrałem się i wszedłem do wody. trochę się obawiałem, bo nie pływałem kilka lat a cel postawiłem ambitny... W 33' przepłynąłem spokojnie, bez spinania się z kilkoma odpoczynkami 40 basenów, czyli cały kilometr, czyli nie jest ze mną aż tak tragicznie. takim tempem 1,9km zajęłoby mi ponad godzinę, ale wiem, że przy spokojny treningu, w piance spokojnie przepłynę na zawodach ten dystans poniżej 50' (ambitnie).
To była część biegowa. Wieczorkiem podjechałem na pływalnię i kupiłem od razu karnecik na 10 wejść. Przebrałem się i wszedłem do wody. trochę się obawiałem, bo nie pływałem kilka lat a cel postawiłem ambitny... W 33' przepłynąłem spokojnie, bez spinania się z kilkoma odpoczynkami 40 basenów, czyli cały kilometr, czyli nie jest ze mną aż tak tragicznie. takim tempem 1,9km zajęłoby mi ponad godzinę, ale wiem, że przy spokojny treningu, w piance spokojnie przepłynę na zawodach ten dystans poniżej 50' (ambitnie).
środa, 3 listopada 2010
Trzeba się zabrać za siebie...
...miało być jeszcze luźno i spokojnie, ale jakoś taki stan nie działa zbyt dobrze na mnie, myślę że już dość odpocząłem. Okres roztrenowania chyba za bardzo wziąłem do siebie i najzwyczajniej na świecie zaczyna mi się nudzić i ciężko jest mi siebie ogarnąć, więc najwyższy czas powiedzieć stanowcze "basta" :) Oczywiście nie zaczną od dziś (jak bym powiedział od jutra to było by od jutra, pojutrza itp itd....) biegać nie wiadomo jak i nie wiadomo czego, ale mam już pewien plan i schemat na listopad, który będzie typowo wprowadzającym miesiącem ale innym, niż poprzednie listopady w ubiegłych latach. Plan, jest ambitny i jak już wspominałem składał będzie się z siłowni, pływalni, biegania i startu w GEZnO, może 7.11 w WMG przewentyluję się w "Biegu Gdańszczan".
Ostatnio zerknąłem na moje "przebiegi" w poprzednich latach... może podam dla przykładu rok 2008... zrobiłem w nim całe ...uwaga... 2993km... rok później zacząłem trochę więcej biegać i wyszło już 4170km... [2:35:58 MARATON, 1:13:23 POŁÓWKA] W tym roku mam już w nogach 4084km [2:33:48 MARATON, 1:11:48 POŁÓWKA] a mamy jeszcze do dyspozycji listopad i grudzień, czyli jak dobrze pójdzie do końca roku powinienem mieć na liczniku około 4850-4900km :) jak na mnie to i tak będzie chyba rekordowy miesiąc :) Jaki z tego morał... żeby biegać na poziomie 2:30 maraton i 1:11 połówkę, nie trzeba nie wiadomo ile km biegać. Ja generalnie nie mam za wiele czasu na trening. Mój cykl dnia wygląda tak, że wstaję o 6:25 o 7:00 wychodzę z domu i wracam po 17. Około 19-19:30 idę na trening :) Spora część weekendów jest u mnie pracująca, więc i tu ciężko cokolwiek konkretnego polatać, ale nie ma co narzekać, trzeba zacisnąć zęby, spiąć pośladki i... przemyśleć trening :)
Ostatnio zerknąłem na moje "przebiegi" w poprzednich latach... może podam dla przykładu rok 2008... zrobiłem w nim całe ...uwaga... 2993km... rok później zacząłem trochę więcej biegać i wyszło już 4170km... [2:35:58 MARATON, 1:13:23 POŁÓWKA] W tym roku mam już w nogach 4084km [2:33:48 MARATON, 1:11:48 POŁÓWKA] a mamy jeszcze do dyspozycji listopad i grudzień, czyli jak dobrze pójdzie do końca roku powinienem mieć na liczniku około 4850-4900km :) jak na mnie to i tak będzie chyba rekordowy miesiąc :) Jaki z tego morał... żeby biegać na poziomie 2:30 maraton i 1:11 połówkę, nie trzeba nie wiadomo ile km biegać. Ja generalnie nie mam za wiele czasu na trening. Mój cykl dnia wygląda tak, że wstaję o 6:25 o 7:00 wychodzę z domu i wracam po 17. Około 19-19:30 idę na trening :) Spora część weekendów jest u mnie pracująca, więc i tu ciężko cokolwiek konkretnego polatać, ale nie ma co narzekać, trzeba zacisnąć zęby, spiąć pośladki i... przemyśleć trening :)
PS. zabrałem się w końcu za wyleczenie zębów i mam nadzieję, że uda mi się wyprostować przegrodę, bo mam już dość oddychania jedną dziurką, szczególnie jak mam katar...
poniedziałek, 1 listopada 2010
Halloween na przełaj - 31.10.2010
W niedzielę, 31 października w Kępinie odbył się bieg przełajowy - Halloween na przełaj, sympatyczna, kameralna, impreza biegowa, typowy fun a najlepsze był to, że większość ludzi się przebrała za różne strachy, diabły, wiedźmy itp :)
na zawody pojechaliśmy z Tytanowym Sylwestrem i moją Iwonką :)
Iwona nie biegała, dalej walczy z kontuzją, więc na biegu strzelała fotki. Ja przebrałem się za... hmmm....
Iwona nie biegała, dalej walczy z kontuzją, więc na biegu strzelała fotki. Ja przebrałem się za... hmmm....
i było bardzo wesoło ;)
Trasa biegu prowadziła leśnymi ścieżkami a na trasie zlokalizowane były przeszkody terenowe...
miejscami było naprawdę hardcorowo, trasa miała 5,1km i przebiegłem ją ze śr 3'45/km i naprawdę się zmęczyłem, pewnie miało to związek z "ciężkim" tygodniem, który był bardzo imprezowy, ale kiedyś trzeba i po mocnym sezonie należy się chwila odreagowania ;)
Po biegu był czas na kiełbaskę, grzańca a każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy dyplom i statuetkę :)
Było super!!!
Było super!!!
Teraz czas zebrać się w garść i zacząć się ruszać, nie ma lekko... co w planach? W listopadzie siłownia, pływalnia, bieganie i dużo gimnastyki.
środa, 27 października 2010
ZŁOTE BIEGI 2010
Już po raz dziesiąty największy portal biegowy, MaratonyPolskie.PL organizuje coroczne głosowanie na najlepsze imprezy biegowe mijającego sezonu.Nadawane są tytuły Złotego Biegu, Filipidesa, Wyróżnienia itp. Wszystko to odbywa się poprzez portal a głosować na imprezy mogą biegacze, zalogowani w portalu.
W tym roku znalazłem się po raz pierwszy w grupie 30 ekspertów, których głos będzie decydujący o przyznaniu tytułu dla danej imprezy. Jest to niezmiernie miłe wyróżnienie, ponieważ moje nazwisko znalazło się wśród takich tuzów biegowych jak, Andrzej Krzyścin, Grzegorz Gajdus, Paweł Januszewski, Henryk Szost, Jerzy Skarżyński czy Radosław Dudycz.
Zapraszam do głosowania, na najlepsze imprezy biegowe zorganizowane w Polsce.
www.maratonypolskie.pl
Dębno, Dębno i po Dębnie
Do Dębna wyjechaliśmy w sobotę około 9:30, jechaliśmy z Iwoną, Binczusiem, Kazikiem i Andrzejem, Multivanem WRC, więc podróż mijała w komfortowych warunkach. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie moje samopoczucie od piątku, gdzie rozbolał mnie ząb i to naprawdę solidnie, ale "ketonal" jest dobry na wszystko i całe szczęście pomógł :) Po dojechaniu do biura, odebraniu pakietów i małym rekonesansie trasy dojechaliśmy do Warnic, gdzie nocowaliśmy a bardzo fajnym agroturystycznym gospodarstwie. Było zimno, ale ładnie, więc prognozy na niedzielne ścigańsko były optymistyczne. W Warnicach spotkaliśmy Rafała, który również startował w maratonie z celem około 4:00 (poprzednia PB = 4:36)
W niedzielę pobudka o 7, śniadanko, koksy i jazda do Dębna. Niestety... pogoda nieco się popsuła, z czym słowo nieco jest pełne optymizmu ;) na dworze wiało i to bardzo mocno i nic nie zapowiadało, że pogoda się poprawi. Jak szybko przekalkulowałem, to wyszło, że na każdej pętli czeka mnie około 6-7km biegu pod wiatr,typowy "wmordewind", ale cóż, trzeba spróbować. Wyszliśmy z Binczusiem na rozgrzewkę i pobiegliśmy kawałek trasą biegu - 1km, który pokonaliśmy w 5'08 a czułem się, jakbym biegł po 3'30/km... tak wiało.
W niedzielę pobudka o 7, śniadanko, koksy i jazda do Dębna. Niestety... pogoda nieco się popsuła, z czym słowo nieco jest pełne optymizmu ;) na dworze wiało i to bardzo mocno i nic nie zapowiadało, że pogoda się poprawi. Jak szybko przekalkulowałem, to wyszło, że na każdej pętli czeka mnie około 6-7km biegu pod wiatr,typowy "wmordewind", ale cóż, trzeba spróbować. Wyszliśmy z Binczusiem na rozgrzewkę i pobiegliśmy kawałek trasą biegu - 1km, który pokonaliśmy w 5'08 a czułem się, jakbym biegł po 3'30/km... tak wiało.
O 11:00 ruszyliśmy...
Rozpoczęliśmy razem z Romkiem i Łukaszem, z którymi planowaliśmy rozmienić 2:30, inny czas mnie nie interesował. Pierwsze km pod wiatr były ciężkie i nie napawało to optymizmem.
1. 3'24
2. 3'33
3. 3'35
4. 3'31
5. 3'33 > 17'36
6. 3'37
7. 3'39
8. 3'38
9. 3'29
10. 3'33 > 35'32 (17'56)
11. 3'29
12. 3'40
13. 3'33
14. 3'32
15. 3'38 > 53'26 (17'52)
1. 3'24
2. 3'33
3. 3'35
4. 3'31
5. 3'33 > 17'36
6. 3'37
7. 3'39
8. 3'38
9. 3'29
10. 3'33 > 35'32 (17'56)
11. 3'29
12. 3'40
13. 3'33
14. 3'32
15. 3'38 > 53'26 (17'52)
Po 15km, dałem zmianę (umówiliśmy się, że prowadzimy po 1km) i wiatr mnie postawił... kolejne km wychodziły:
16. 3'48
17. 3'35
18. 3'34
19. 3'35
20. 3'41 > 71'39 (18'13) ...i tu podjąłem decyzję o zejściu z trasy, nie było szans na 2:29 z powodu mega wiatru a dwa, (na połówce było 1:16) poza tym nie czułem się, żebym miał szansę polecieć tak samo drugą połówkę. Teoretycznie i hipotetycznie mógłbym nabiegać czas w granicy 2:34-35 a to mnie nie satysfakcjonowało zupełnie, szkoda zdrowia, żeby później dochodzić do siebie 2-3 tygodnie. Uważam, że była to dobra decyzja, tak samo stwierdził Jurek Skarżyński oraz Kuba Czaja, który pomagał mi w ułożeniu diety w ostatnim tygodniu. To była dobra decyzja i nie mam ani pretensji do siebie ani wyrzutów sumienia. Na wiosnę będzie co poprawiać.
16. 3'48
17. 3'35
18. 3'34
19. 3'35
20. 3'41 > 71'39 (18'13) ...i tu podjąłem decyzję o zejściu z trasy, nie było szans na 2:29 z powodu mega wiatru a dwa, (na połówce było 1:16) poza tym nie czułem się, żebym miał szansę polecieć tak samo drugą połówkę. Teoretycznie i hipotetycznie mógłbym nabiegać czas w granicy 2:34-35 a to mnie nie satysfakcjonowało zupełnie, szkoda zdrowia, żeby później dochodzić do siebie 2-3 tygodnie. Uważam, że była to dobra decyzja, tak samo stwierdził Jurek Skarżyński oraz Kuba Czaja, który pomagał mi w ułożeniu diety w ostatnim tygodniu. To była dobra decyzja i nie mam ani pretensji do siebie ani wyrzutów sumienia. Na wiosnę będzie co poprawiać.
Po biegu mieliśmy małe starcie z "miejscowymi patriotami" którzy przywłaszczyli sobie flagę Maratonów Polskich i gdyby nie czujność Iwony , która zauważyła dwóch podpitych wyrostków, i nasza stanowcza stanowczość, flaga zostałaby zniszczona. Po krótkiej wymianie argumentów słownych i prawie siłowych odzyskaliśmy fanę a chłopaki pobiegli po kolegów... całe szczęście, że cała akcja dobrze się skończyła i nikt nie ucierpiał :)
Suchy, Benek, Szmajchel
Binczuś - lekko zmęczony, bez treningu maratońskiego 3:19, bazując na samych wybieganiach 2-3xtygodniowo...
nasza ekipa - Suchy, Iwona, Binczuś
...nie tym razem ;)
"...dumni po zwycięstwie, wierni po porażce..."
poniedziałek, 25 października 2010
ROZTRENOWANIE
Od dziś zaczynam roztrenowanie, czyli aktywny odpoczynek :)
co w planach... pływalnia, sprawność, siła ogólna, stabilizacja, truchtanko, marszobiegi po górkach i wszystko to, na co przyjdzie mi ochota :) Ten błogi stan zamierzam utrzymać do 22.11 lub 15.11 w zależności od okoliczności :)
co w planach... pływalnia, sprawność, siła ogólna, stabilizacja, truchtanko, marszobiegi po górkach i wszystko to, na co przyjdzie mi ochota :) Ten błogi stan zamierzam utrzymać do 22.11 lub 15.11 w zależności od okoliczności :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Kontakt
Twój osobisty trener...
Szukasz pomocy w sprawach treningu biegowego?
Nie wiesz, jak zacząć, jak poprawić swoje rekordy życiowe, każdy trening staje się monotonny, nudny a czasy w kolejnych zawodach nie poprawiają się?
Może jesteś początkującym biegaczem i nie wiesz od czego zacząć?
Dobrze trafiłeś!
Napisz do mnie
Nie wiesz, jak zacząć, jak poprawić swoje rekordy życiowe, każdy trening staje się monotonny, nudny a czasy w kolejnych zawodach nie poprawiają się?
Może jesteś początkującym biegaczem i nie wiesz od czego zacząć?
Dobrze trafiłeś!
Napisz do mnie
TEST BIEGOWY
Jeżeli nie wiesz jak trenować, natłok informacji o strefach HR, HRmax, HRR, VO2max itp powoduje u Ciebie ból i zawroty głowy a sport tester wciąż piszczy i świeci podając co chwilę sprzeczne informacje, pomyśl nad wykonaniem profesjonalnego TESTU BIEGOWEGO mającego na celu dokładne wyznaczenie "zakresów treningowych" w oparciu o pomiar zakwaszenia i tętna.
Jestem do dyspozycji i czekam na kontakt!
Jestem do dyspozycji i czekam na kontakt!
z nimi współpracuję...





